czwartek, 8 września 2011

Opanuj swój metabolizm - Jillian Michaels

Masz dosyć odchudzania? Stosujesz diety beztłuszczowe i bezwęglowodanowe i chodzisz wiecznie głodny? Przestań to robić! Modnymi dietami powodującymi efekt jo-jo oraz nafaszerowanym chemikaliami pseudojedzeniem zrujnujesz tylko swoją przemianę materii. Jillian Michaels pomoże ci naprawić wyrządzone w ten sposób szkody i przywrócić właściwe funkcjonowanie poszczególnym hormonom oraz całemu układowi dokrewnemu.

Książka Opanuj swój metabolizm zawiera prosty trzyetapowy plan, który aktywizuje hormony sprzyjające odchudzaniu oraz powstrzymuje działanie tych, które powodują magazynowanie tłuszczu. Dzięki lekturze nauczysz się:

Usuwać substancje antyodżywcze i toksyny, które spowalniają tempo przemiany materii;
Wprowadzać do swojej codziennej diety pokarmy nieprzetworzone, które pobudzą do działania hormony spalające tłuszcz;
Równoważyć poziom hormonów poprzez zapewnianie sobie odpowiedniej dawki snu, panowanie nad stresem oraz wysiłek fizyczny.
Choć na siłowni Jillian potrafi uprzykrzyć życie niejednemu, tym razem zadbała, aby stosowanie opracowanej przez nią diety było możliwie jak najłatwiejsze, a to dzięki listom zakupów, jadłospisom, odwołaniom do źródeł internetowych, tabelom zawierającym listy pokarmów aktywujących poszczególne hormony, a także szybkim i łatwym przepisom kulinarnym.

Z książki Opanuj swój metabolizm dowiesz się, jak zyskać zdrowie i optymalną masę ciała oraz zmienić swój organizm w doskonale funkcjonująca maszynę spalającą tkankę tłuszczową.


Wybrane fragmenty:

"(...) zaczęłam rozmawiać z najwyższej klasy specjalistami ds. żywienia, dietetykami i lekarzami medycyny sportowej udzielających konsultacji moim klientom. Wierz mi, nigdy nie zmarnowałam okazji, by poznać ich opinię na temat tej, czy innej kwestii. Odwoływałam się do znanych teorii i mówiłam: "Wyjaśnij mi proszę Atkinsa. Jakie są naukowe podstawy tej diety? Jakie jest jej prawdziwe działanie?" Stopniowo wiele spraw stawało się jasne, jednak wciąż nie potrafiłam poskładać wszystkich elementów układanki - zwłaszcza jeśli dotyczyły tego, co działo się w moim ciele" - str. 40

"(...) Naprawdę wierzyłam, że zostałam wyposażona w jakieś fatalne geny, że moja przemiana materii po prostu jest do niczego i że nigdy utrzymanie pożądanej masy ciała nie będzie przychodzić mi tak łatwo jak niektórym z moich przyjaciół. Jak się jednak wkrótce okazało, ciało tylko przez pewien czas może znosić tego typu obciążenie [autorka ma na myśli wielogodzinne treningi na siłowni oraz radykalne diety typu Atkinsa]. Potem zaczyna odmawiać posłuszeństwa. To włąśnie się stało, gdy znalazłam się w obsadzie programu telewizyjnego The Biggest Loser" - str. 41

"Współpracowałam z niemal wszystkimi przedstawicielami społeczności medycznej Los Angles, rozmawiałam z każdym dietetykiem, lekarzem medycyny sportowej, biochemikiem, kręgarzem, podiatrą... z każdym specjalistą. Lecz to był mój pierwszy endokrynolog. (...) Przeszłam niemal wszystkie możliwe badania, począwszy od cholesterolu, po obecność metali ciężkich. Wciąż pamiętam dzień, w którym siedziałam w jego gabinecie, podczas gdy on przechadzał się czytając moje wyniki. W pewnym momencie uśmiechnął się, wręczył mi kartkę z wynikami, po czym, zanim zdążyłam na nie zerknąć, zapytał: "Od jak dawna masz niedoczynność tarczycy?". Zamrugałam nerwowo powiekami. Miałam przed sobą wypełnioną cyframi kolumną oznaczoną jako "poza normą". "Twój poziom testosteronu jest naprawdę mały. Czy zażywałaś kiedyś Accutane?" Nie mogłam złapać oddechu. "Czy wiesz co oznacza dominacja estrogenów?". W tamtej chwili dostałam zawrotów głowy. Zupełnie znienacka zyskałam całkowicie przekonujące wyjaśnienie wszystkich objawów, które ignorowałam bądź negowałam przez tyle lat" nadmierną pigmentację na twarzy, gwałtowne wzrosty i spadki poziomu energii, a także wspomniane siedem kilogramów nadwagi. Czynnikiem, który spajał wszystkie elementy były moje hormony." - str 42 i 43

"Poziom hormonów odpowiedzialnych za magazynowanie tłuszczu, takich jak kortyzol, znacząco przekraczał wszystkie normy. Poziom hormonów wspomagających spalanie tłuszczu, takich jak hormon wzrostu czy DHEA (dehydroepiandrosteron), gwałtownie malał. W mojej krwi krążyło tyle estrogenów, że mój organizm zupełnie nie wiedział, co z nimi robić. Cały układ hormonalny był doszczętnie rozregulowany - a wraz z nim mój metabolizm" - str44

"Uświadomienie sobie tych faktów stanowiło jedno z największych zwrotów w całym moim życiu (...) Całą energię, którą dotychczas wkładałam w ograniczenie i spalanie kalorii, skierowałam ku swojej nowej obsesji. Zaczęłam zgłębiać tajniki zapobiegania procesom starzenia, spotykać się z najlepszymi w kraju specjalistami w dziedzinie toksykologii i endokrynologii. (...) Zaczęłam kupować żywność organiczną (...) Zaczęłam naprawdę rozumieć, dlaczego od zawsze walczyłam z masą mojego ciała oraz że sama bardzo utrudniłam sobie to zadanie. Dowiedziałam się, że doprowadzanie się do stanów wyczerpania i cała moja obsesja na punkcie diet i restrykcji żywieniowych naprawdę zaszkodziły moim hormonom, a w konsekwencji także i przemianie materii".
- str. 44 i 45.

"Mogłabym streścić cały opracowany przeze mnie plan odżywiania jednym zdaniem: Jeśli coś nie miało matki ani nie wyrosło z ziemi, nie jedz tego" - str. 135.

"Na czarnej liście znajdują się produkty przetworzone. Żadnych substancji chemicznych, żadnego glutaminianu sodu. Żadnych tłuszczów typu trans. Żadnych sztucznych substancji słodzących. Żadnych dodatków, które "zagęszczają" lub "stabilizują" albo w inny sposób manipulują fakturą lub świeżością produktu (...) Żywność przetworzona to wszystkie produkty puszkowane, mrożone, sproszkowane lub zawierające substancje chemiczne, które mają przedłużyć ich żywotność, nadać określoną fakturę, zmiękczyć je albo sprawić, by mogły leżeć na półce w nieskończoność (...) Chciałabym, abyś zakodował sobie w głowie, że tego typu rzeczy są trucizną straszną zarówno dla twojego organizmu jak i organizmów wszystkich innych ludzi. Tak być może zapłaciłeś za nie, lecz ogranicz swoje straty i uchroń przed zatruciem organizmu także innych ludzi. WYRZUĆ TO." - str 139.

Zachęcam do kupna książki i pozdrawiam wszystkich blogowiczów :)

3 komentarze:

  1. Trafiłam tu dzisiaj pierwszy raz. Bardzo ciekawy blog. Będę wpadać częściej. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hej,ja wlasnie wczoraj kupilam ta ksiazke i..przeczytalam ja jednym tchem:) Jillian sie nie ppatyczkuje,nie obiecuje,ze nagle bedziemy szcupli i zdrowi ale podkresla,ze wszystko bedzie zasluga naszej ciezkiej pracy :) Zamierzam zastosowac sie do wszystkich jej metod i moze uda mi sie nadreperowac moj nedzny metaboolizm :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już nie wierzę w żadne pomysły na dietę. Wszystko działa na chwilę, ale fajnie, że pojawia się nowa propozycja - nie znam i na pewno do niej sięgnę. A co myślicie o suplementach diety? warto je brać, jakieś doświadczenia. Teraz wszedzie reklamuje się nowe środki np http://www.i-apteka.pl/product-pol-44407-BE-SLIM-Zielona-Kawa-x-30-tabletek.html znacie to? W sumie to naturalna substancja, tyle, że dawka kofeiny... proszę o komentarz.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń